przekonania

Czy zauważyłaś, że w moich publikacjach, na stronie internetowej oraz fanpejdżu dominuje forma żeńska? Czy to znaczy, że mam facetów w nosie? A może nie powinni tego czytać albo całkiem odwrotnie? Czy jest coś takiego jak płciowe priorytety? I w końcu, na końcu, co do tego mają przekonania i dlaczego mogą torpedować Ciebie, wszystkie Twoje plany i działania (jak może Ci ,,przeszkadzać” mózg mogłaś przeczytać tutaj)? No to zacznijmy po kolei…

Parytety

Wspomniałam (a zresztą to już pewnie zauważyłaś wcześniej), że piszę w formie żeńskiej. Dlaczego? Jest mnóstwo stron, formularzy, dokumentów etc., w których do dziś występuje jedyna firma (wypełniłeś, skończyłeś, nacisnąłeś) a odnoszą się do ogółu populacji, i kobiet, i mężczyzn. To czemu nie może być też tak u mnie (ale odwrotnie)?

Dlaczego akurat forma żeńska? Bo kieruję swój przekaz w znacznej większości do kobiet. Czy w takim razie mężczyźni nie powinni wchodzić na moją stronę, ignorować posty na fanpejdżu czy też czuć się obrażeni? Boże broń! Nie w mojej intencji jest jakikolwiek afront! Wspominałam już wielokrotnie, że moja działalność nikogo nie wyklucza i nigdy nie będzie wykluczać, w związku z płcią, rasą, orientacją, fioletowym włosem, złotym zębem etc. Moja oferta jest dla wszystkich, szczególnie zaś jest kierowana do kobiet. Dlaczego? To proste: 

  • moją misją jest zmienianie życia kobiet, marzę o najlepszym świecie dla nich (a także siebie i swoich dzieci), 
  • moje wsparcie ma elementy mentoringu, facetem nigdy nie byłam (przynajmniej nie w ostatnich życiach 😊) więc w tym temacie się nie wypowiem, 
  • chcę swoim doświadczeniem, obawami i bolączkami przecierać szlaki innych babeczek, 
  • jestem kobietą, rozumiem kobiety (o nasz piękny, skomplikowany i idealny mechanizm, niczym jajo Fabergé, się da zrozumieć:), 
  • mam taki kaprys.

A faceci? Mężczyźni również są moimi klientami bo także potrzebują siły i odwagi do zmian, chcą czuć się szczęśliwi, spełnieni, wartościowi (Dziwne? A czemu?). Wspierając i zmieniając mężczyzn też przyczyniamy się do zmiany świata kobiet i samych kobiet! Więc panowie, jak najbardziej jesteście tu welcome (ale wybaczcie, że forma żeńska zostanie)!

Priorytety

Dlaczego zaczęłam dziś od tematów ,,płciowych”?  Bo pod tym lekko ironicznym płaszczykiem powyżej kryje się poważny temat. Mianowicie: priorytety. Czasami mówimy: piękniejsza płeć. A czy jest coś takiego jak ta gorsza płeć?

Muszę tu się zdobyć na osobiste wynurzenie. Otóż, przez część swojego życia uważałam, że rzeczywiście, taki podział istnieje i to niestety, ja znajduję się po drugiej stronie barykady. Czemu? Urodziłam się jako jedynaczka, w małej miejscowości, w rodzinie z tradycyjnymi, konserwatywnymi wartościami. Moi rodzice trudnili się rolnictwem. Były to czasy, gdzie wpajano za wszelka cenę miłość i wierność w przejmowaniu po kolejnym pokoleniu gospodarstwa i uprawianiu ziemi. Ale jak to zrealizować gdy urodzi się baba? No bo przecież facet to wiadomo, gospodarz, przedłużenie rodu. A baba to co? I chociaż nigdy wprost tego nie usłyszałam od rodziców, to w mojej głowie długo dźwięczało przekonanie o wyższości chłopaków nad dziewczynami. Przynajmniej na wsi. 

Kolejne zetknięcie z płciowymi priorytetami nastąpiło w dorosłym życiu. Pewnie większość z Was zetknęła się z czymś podobnym. Mianowicie, kobiety kontra faceci w relacjach, przywileje kontra obowiązki. Co wypada a co nie. Tu przytoczę 3 najbardziej odjechane przykłady. Ubrałam je w bajki, bo w sumie wiele się od nich nie różnią (czytasz na własną odpowiedzialność): 

  1. Legenda o mężczyźnie zdobywcy, który to niezłomnie podbija kolejne serca. Opowiada o swoich przygodach współsamcom w blasku podziwu i chwały. W tym samym świecie jest też kobieta, wieczniedziewica, która czeka w swej wieży, przędzie na kołowrotku (gacie dla przyszłego męża) i cierpliwie przygotowuje się do roli matki, żony, posługaczki. Taka kobieta nie powinna się zbyt mocno malować (a najlepiej w ogóle), ubierać zbyt kusych strojów, wracać po nocy, pić alkoholu, spotykać z mężczyznami (po ślubie dopiero i to najlepiej pod kołdrą, w ciemnych okularach, przy zgaszonym świetle!!) w sumie to niczego nie powinna, nikczemnica jedna! 
  2. Epos jedynych słusznych zawodów, w skrócie: baba-gary, chłop-wszystko. Krótka i smutna opowieść o pracy i karierze (lub jej braku). Własna działalność, firma? Po co, niech facet zarabia, w końcu on jest żywicielem rodziny! Chcesz wrócić do pracy po macierzyńskim? A na co? Twój chłop nie ma rąk do pracy? W domu siedzieć z dziećmi! Współdzielenie urlopu macierzyńskiego z ojcem? Chyba się amerykańskich filmów naoglądałaś! Lepiej się weź za obiad!
  3. Baśń o sierotce Marysi w mixie z dziewczynką z zapałkami. Kobita nic nie wie, nie umie, nie rozumie. Cud, ze jakoś leci przez życie. Aż, cały na biało, wchodzi on. Anioł, wybawiciel, opiekun, no cud! Wybawia ją z klęski staropanieństwa. Rodzina i znajomi w euforii, bo złapała Pana Boga za nogi! Jest potrzebny do wbicia gwoździa, podwiezienia autem, opieki, pomocy, wszystkiego w sumie, bo biedulka przecież by sobie nie poradziła! Eh, biedna ona. Dobrze, że ma jego, bo by zginęła! Niech się trzyma jego za wszelką cenę, bo bez niego nie przetrwa! 

Jeśli kogoś dotknęłam jaskrawością powyższych przykładów to dobrze, bo mnie też to mierzi.

W świetle tych i innych stereotypów i historyjek, wiele, wiele lat zajęło mi jednoznaczne stwierdzenie, która płeć może więcej, która jest lepsza. Uwaga, zdradzam wynik… trututututu (grają werble, jest duże napięcie). Odpowiedź: Żadna!

Przekonania

Tak jak przeczytałaś powyżej, mnóstwo czasu zderzałam się z czyimś przekonaniami na temat roli i pozycji kobiety w świecie. Z obecnej perspektywy mogą one Ci się wydawać śmieszne. Ja również nie zgadzałam się z nimi od początku ale mimo wszystko, wpłynęły one w pewien sposób na moje wewnętrzne postrzeganie siebie i świata, zaburzyły pewność siebie, dodały magiczne: ,,A co powiedzą inni”? ,,Czy to wypada”? W takim razie, czy mieć przekonania to coś złego?

W życiu mamy szereg różnych myśli o sobie, świecie, innych. Jest to jak najbardziej normalne. Schody zaczynają się wtedy, gdy te przekonania nas ograniczają, to znaczy w związku z nimi robimy pewne rzeczy, albo całkiem przeciwnie, nic nie robimy! Pamiętam, ile krwi mi napsuły kiedyś te wszystkie myśli i porównywanie się do innych (zwłaszcza facetów). Czy mogę ubrać się tak i tak, czy osoba x nie pomyśli o mnie y, czy ja w ogóle mam prawo do tego? Czy uda mi się to i tamto, a może w ogóle nie powinnam zaczynać? Czy tylko ja tam miałam? 

Jedna z moich Klientek pragnęła zawrzeć relację damsko-męską. Poszukiwała do tego celu odpowiedniego kandydata ale jakoś przez długi czas nie wychodziło. Gdy zapytałam, jak idą poszukiwania odparła, że to wcale nie jest takie proste bo w Internecie się nie pozna osoby do stałego związku (tam tylko seksy, Tindery i inne bajery), w realu nie ma gdzie, bo znajomi na pewno nikogo takiego nie znają a do baru, pubu nie pójdzie, bo tam są sami podrywacze i bawidamki. W ogóle to nawet nie wiadomo, jak taką znajomość zawrzeć, bo facetom ciężko przychodzi rozmowa a samej też nie warto zagaić pierwszej, bo to nie wypada kobiecie… Jak żyć? 

Inna długo odwlekała finalizację własnego biznesu. Niby wszystko zapięte na ostatni guzik ale start był ciągle przekładany. Za prokrastynacją kryła się obawa, co powiedzą inni, znajomi, rodzina? Dziwny sektor (niedamski), oryginalna fucha, a etat jawił się jako ciepły i solidny. Firma na pewno nie wypali, przyniesie straty finansowe i wizerunkowe, bo co inni sobie pomyślą? Że nie dała rady. Po co się brała za to, gdy 30-tka na karku? Trzeba było chłopa szukać, dzieci rodzić!

Przywołane historie, związane z płcią, to tylko przykłady. Można mieć przekonania dotyczące różnych tematów, rudy jest wredny, gruba jest więc na pewno dużo je, jako rozwódka nigdy nie znajdę fajnego faceta… Ciężko jest iść dalej, gdy jakieś przekonanie cię blokuje albo wręcz paraliżuje przed kolejnym krokiem. Czy jest to podjęcie nowej pracy, dodatkowy kierunek studiów, kurs, zmiana partnera, auta, miejsca zamieszkania etc. Dlatego warto się zatrzymać i przyjrzeć swoim myślom. 

A jakie są Twoje przekonania? Co myślisz o sobie, innych? Na co zasługujesz? Co Ci nie wypada? Czy to, co myślisz, na pewno jest prawdziwe? Jaki ma to wpływ na Ciebie? Czy Cię wspiera? A może blokuje i paraliżuje Twoje działania? Co chcesz z tym zrobić dalej?

I pamiętaj, jedyne co nie powinno Ci wypadać to pieniądze z torebki :). Masz moc!

Ściskam!

Aleksandra

Możesz także polubić

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przykro mi ale nie możesz tego skopiować:(.