Ale teraz będzie temacisko! Zainspirowana Waszymi propozycjami tematów, postanowiłam przeanalizować jedną z rzeczy, które w największym stopniu podniecają i emocjonują ludzi na całym świecie. Coś, czego ludzie pragną i szukają od wielu lat. Coś, czego będą pragnąć i szukać przez kolejne setki. Co to? Miłość? Seks? Pieniądze? Niezupełnie ale też trochę o tym przeczytacie. Więc co? Szczęście! Skąd je wziąć? Gdzie szukać (i znaleźć) szczęście i spełnienie? Od czego zależy jego poziom? Od wieku, miejsca zamieszkania a może genów? Czy osoba szczęśliwa jest ciągle tak samo szczęśliwa? Jakie inne czynniki mają wpływ na ten stan? I wreszcie, jak być szczęśliwą? Co konkretnie zrobić, żeby mieć więcej szczęścia na co dzień? Zaraz Wam powiem!

Mieć czy być?

,,Pieniądze szczęścia nie dają”. Maksyma stara jak świat. Mimo to często uważamy, że żeby być szczęśliwą musimy wybudować dom, kupić nowe auto, zmienić pracę czy założyć firmę. Czy jeśli nie odznaczymy szeregu punktów z listy, to nie mamy szansy na szczęście? I w druga stronę, czy realizacja wyznaczonej listy jest gwarantem naszego spełnienia? Co z tymi dobrami materialnymi, czy ich posiadanie faktycznie daje szczęście? Nowa, szybka fura, malownicza posiadłość, ekskluzywna willa, drogie torebki, sukienki od projektanta… Na pewno posiadanie powyższych może być przyjemne ale czy da szczęście? A może wprost przeciwnie?

Stephen R. Covey w książce ,,7 nawyków skutecznego działania” definiuje pojęcie ,,mentalności obfitości”. Polega ona na koncentrowaniu się na tym, co mamy a nie czego jeszcze nam brakuje. Poczucie obfitości oznacza dostatek w obszarze materialnym ale również innych, duchowych, rodzinnych czy zdrowotnych. Owo dostrzeganie jest z jednym z filarów szczęścia.

Dlaczego jednak jest to takie trudne i często skupiamy się na tym, czego nam brakuje? Wszystko jest winą naszego mózgu! Część niego, ciało migdałowate (część mózgu gadziego), od początków ludzkości ma za zadanie pomagać nam w przetrwaniu. Dlatego skupia naszą  uwagę na wszelkich zagrożeniach i negatywnych aspektach egzystencji (o tym jak mózg oszukuje nas i sabotuje nasze działania pisałam w innym artykule). Masz czasami wrażenie ze światem rządzą przestępcy, piętrzy się niesprawiedliwość i bieda? Wszystko jest winą wybiórczości percepcji Twojego mózgu (albo zbyt częstego oglądania telewizji :D).To całkiem prawidłowa cecha, którą determinuje nasz mózg.

Nie da się zatem ,,nasycić” rzeczami materialnymi aby osiągnąć szczęście. Mimo naszych wspaniałych zakupów, coraz to nowszych przedmiotów i inwestycji, nasz mózg będzie nieustannie znajdował kolejne braki. Nie znaczy to jednak, że zakup określonej rzeczy nie przyniesie nam radości. Podniesie bowiem ona nasz poziom szczęścia ale wyłącznie krótkotrwale. Jaki z tego wniosek? Pieniądze nie przynoszą (długotrwałego) szczęścia a my szukamy dalej!

Jaki piękny świat, gdy się ma 20 lat

Jak do szczęścia ma się wiek? Nierzadko bowiem mówi się: ,,czuć się jak młody Bóg” oraz ,,starość nie radość”. To by znaczyło, że szczęśliwy stan preferuje ludzi młodych. Czy jednak to na pewno prawda? Czy trzeba być młodą żeby być szczęśliwą? Sprawdźmy!

Prof. Andrew Oswald z Uniwersytetu Warwick z Wielkiej Brytanii przeprowadził szeroko zakrojone badania w 72 krajach świata, analizując poziom szczęścia setek tysięcy respondentów. Wyniki pokazały, że wykres zadowolenia z życia przypomina literę U. I tak, według badań, człowiek swój najszczęśliwszy okres w życiu przeżywa we wczesnej dorosłości by później, podczas kryzysu wieku średniego, doświadczyć znacznego spadku. Na późniejszym etapie życia, poziom zadowolenia systematycznie rośnie aż do końca siódmej dekady. 

Z czego wynikają te różnice? W wieku średnim często odczuwamy rozczarowanie wynikające z braku realizacji ambitnych celów czy marzeń z dzieciństwa lub młodości. Uświadamiamy sobie, że nie będziemy raczej milionerką, znaną piosenkarką czy prezeską a naszą skórę i włosy zaczynają znaczyć ślady upływającego czasu. Z upływem czasu jednak akceptujemy te i inne rzeczy. Uczymy się także radzić z emocjami i stresem oraz osiągać spokój. Starsze osoby żyją wolniej, więcej czerpią z tu i teraz, częściej doceniają zwykłe czynności i momenty. Mają też większy wpływ na otoczenie. Nie muszą przebywać z irytującym szefem lub słuchać wrzasku dzieci.

Nieco innego światła na sprawę wieku rzuca inne badanie. Prof. Begona Alvarez z hiszpańskiego uniwersytetu Vigo poprosiła kilkanastu tysięcy respondentów po 50-tce o wskazanie okresu w życiu, w którym byli najszczęśliwsi. I tu wyniki były całkowicie przeciwne, gdyż pokazały odwróconą literę U. Poziom szczęścia rósł od czasów dzieciństwa aż do 30-34 roku życia, po czym powoli zaczął spadać. Czy zatem ludzie po 30-tce przestają być szczęśliwi? Ależ skąd! Deklarowany poziom szczęścia spadał bardzo powoli, utrzymując się wciąż wysoko aż do 50 czy nawet 80 lat! Co ciekawe, identyczne wyniki odnotowano bez względu na płeć oraz wiek respondenta. Pamiętajmy jednak, że deklarowany poziom szczęścia dla tej samej osoby może się różnic w zależności od tego, czy pytamy na świeżo 30-latkę: jak bardzo jesteś szczęśliwa teraz?, czy też używając retrospekcji: jak bardzo byłaś szczęśliwa mając 30 lat? Nasza pamięć bywa bowiem złudna a ocenę może determinować bieżący stan emocjonalny czy nastrój.

Gdzie być szczęśliwą?

Rozważałyśmy: kiedy, a teraz przyjrzyjmy się: gdzie. Mianowicie, czy są miejsca, w których jest bardziej prawdopodobne, że poczujemy szczęście? Gdzie łatwiej być szczęśliwą?

Od kilku lat w rankingach jakości życia prym wiedzie Kanada. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że zimno, różne strefy czasowe, daleko do sąsiada i cywilizacji. Więc co decyduje o tak wysokiej pozycji tego kraju? Otóż mieszkańcy cenią go za konkurencyjny rynek pracy, poziom edukacji publicznej i stabilność polityczną. A pieniądze? Okazuje się, że dla Kanadyjczyków nie są aż tak ważne. Warto jeszcze wspomnieć o kanadyjskiej różnorodności, otwartości, tolerancji i dystansie do wielu spraw. Do ewidentnych walorów przebywania tam możemy zaliczyć także piękno przyrody, które to jego mieszkańcy aktywnie wykorzystują do wypoczynku. 

Do innych wysoko ocenianych krajów należy też Szwecja. I tu znowu mamy do czynienia z powtórką z rozrywki ze względu na chłodniejszy klimat czy też rozmieszczenie ludności. Jaki jest więc fenomen tego kraju? Ano właśnie spokój i szanse na wewnętrzne rozważania, których ze względu na ogromne puste połacie terenu nie zabraknie. Bowiem wg statystyk, aż 97% tego kraju nie jest zamieszkane! Daje to możliwość spokojnej kontemplacji piękna przyrody bez obawy o tłumy. Szwedzi niezwykle cenią sobie ów spokój, dystans i dostęp do natury. 

Za to ich sąsiedzi zza skandynawskiej granicy, Duńczycy, również liderzy rankingów szczęścia, przedstawiają nieco inne stanowisko. Ich filozofia, hygge, opiera się docenianiu chwil ulotnych. Szczęście według nich polega na celebracji nawet drobnych codziennych czynności i zadowoleniu z tego, co się ma, bez posiadania wygórowanych oczekiwań. Proste?

Według naukowców z Uniwersytetu w Warnie i Politechniki z Hongkongu, najwięcej ludzi szczęśliwych jest wśród mieszkańców Afryki Zachodniej, północnej Ameryki Łacińskiej oraz rzeczonej Skandynawii. Co ciekawe, za najmniej szczęśliwych uważani są mieszkańcy krajów arabskich. Swoją analizę naukowcy oparli o występowanie w krajach specyficznych genów, warunkujących szczęście. No właśnie, geny…

Wyssać szczęście z mlekiem matki

Niektóre narody określiłyśmy jako bardziej szczęśliwe, niektóre mniej. Czy ten fenomen polega wyłącznie na przebywaniu na określonym obszarze geograficznym? A może szczęście można dziedziczyć od krewnych? Czy łatwiej być szczęśliwą, gdy masz w rodzinie zadowoloną ciotkę Wandę i uśmiechniętego wuja Mietka?

Sonya Lyubomirski w swojej książce ,,Wybierz szczęście. 12 kroków do życia, jakiego pragniesz” twierdzi, iż do 50% poczucia szczęścia dziedziczymy od przodków. Pozostałe czynniki determinujące odczuwanie tego stanu to wewnętrzne nastawienie i celowe działania, których możemy się nauczyć (do 40%) oraz okoliczności zewnętrzne (10%, np. pieniądze). Wspomniana powyżej Lyubomirski swoje wnioski oparła na badaniach bliźniąt jednojajowych, wychowujących się w rożnym otoczeniu. Jak pokazały wyniki, takie rodzeństwa charakteryzowały się podobnym poziomem odczuwanego szczęścia.

Inny naukowiec, Jan-Emmanual De Neve, badając amerykańskich nastolatków doszedł do wniosku, ze istnieją 2 warianty genu, wpływające na zadowolenie bądź niezadowolenie. Każda z wersji dziedziczymy po rodzicu. Determinują one m.in podatność na depresję czy też łatwość koncentrowania się na pozytywach, co ma niebagatelny wpływ na odczuwany poziom szczęścia.

Jaki z tego wniosek? Pochodzisz z rodziny pesymistów-marudów? Nie masz pieniędzy, pięknych widoków za oknem? Spokojnie, cały czas możesz być szczęśliwą! Masz bowiem wpływ na pozostałe 40%!

Być szczęśliwą świeżą mężatką… co 2 lata!

Przeanalizowałyśmy determinanty szczęścia takie jak: wiek, miejsce czy geny, które to mogą wpłynąć na poziom odczuwanego przez nas szczęścia. Ale co ze zmiennością? Czy osoba szczęśliwa jest zawsze tak samo szczęśliwa? Czy w określonym miejscu i wieku codziennie odczuwamy swoje szczęście tak samo czy też jego poziom może podlegać znacznym wahaniom? 

Według naukowców, każdy z nas ma swój wewnętrzny poziom szczęścia, niezależny od zewnętrznych czynników. Zjawisko to nosi nazwę adaptacji hedonistycznej. Polega na tym, ze nasz poziom szczęścia, zarówno po pozytywnym jak i negatywnym wydarzeniu, po jakimś czasie wraca do naszej normy. Spotykające nas okoliczności nie pozostawiają stałej zmiany w odczuwanym przez nas poziomie zadowolenia. 

Jakie to okoliczności i jaki jest ich wpływ na poziom szczęścia? Badacze z Uniwersytetu Technologii w Sydney przygotowali listę 18 najważniejszych wydarzeń, które mogą nam się przydarzyć w życiu, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Następnie przebadali kilkunastu tysięcy respondentów, aby określić zmianę ich poziomu szczęścia po napotkaniu takiego zdarzenia. Wyniki pokazały, że poziom szczęścia najbardziej podnosi małżeństwo, urodzenie dziecka i znaczący zysk finansowy. Niestety, pozytywny wpływ tych zdarzeń na nasz poziom szczęścia zanika po około 2 latach. Natomiast w największym stopniu szczęście odbiera nam śmierć partnera lub dziecka, rozwód i bankructwo. Po takich wydarzeniach nasz poziom szczęścia wraca do normy dopiero po około 4 latach.

Jakie są kolejne czynniki wpływające na poziom szczęścia i co konkretnie masz zrobić, żeby być szczęśliwą i bardziej zadowoloną z życia – przeczytasz w kolejnej części mojego artykułu.

Możesz także polubić

1 Comment

  1. […] już zostało wspomniane w pierwszej części, w rankingu najszczęśliwszych obszarów prym wiedzie Skandynawia. Co sądzą o towarzystwie […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przykro mi ale nie możesz tego skopiować:(.